Kalendarz

Maj 2012
P W Ś C P S N
« kwi    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Witam na moim blogu

Pisanie to moja życiowa pasja. Zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga, a ja postaram się ze wszystkich sił wprowadzić was w najpiękniejszy świat fikcji…

„Pisarz nadaje metaforze ciało, lecz czytelnik duszę”- Georg Christoph Lichtenberg

Archiwa

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Strony

Konkurs

Biorę udział w konkursie! Więcej informacji znajdziecie TUTAJ (klik).

Niespodzianka

25 sierpnia 2011

Jasmine siedziała na drewnianej ławce, podkurczając kolana pod brodę. Zamglonym wzrokiem, obserwowała flegmatycznie roztańczone płomienie ogniska. Ogień desperacko bronił się przed zgaśnięciem. Impreza firmowa dobiegła końca. Bardzo ją to cieszyło, bo miała dość natrętnego wzroku jednego z kolegów. Ślinił się do niej jak buldog, w nadziei, że przerobi z nim kilka rozdziałów kamasutry. Śmieszny facet zaśmiała się w duchu.

Wszyscy rozeszli się na rozbujanych nogach do swoich namiotów, a ona została zatracając się w otchłani własnego wnętrza. Często zastanawiała się, skąd w jej głowie taka ogromna przestrzeń, która mieści tyle myśli. Jedne długie, rozbudowane, klatka po klatce tworzą film. Inne jak rakieta kosmiczna z prędkością światła, przebiegają przez świadomość, by za chwilę gwałtownie się urwać. Ciepło kominka, stres w pracy, podwyżka, wczorajsza przesolona zupa, słodki deser w kawiarni, spóźniony autobus, drzemiący na kanapie kot, wścibska sąsiadka, widok gwiazd na niebie, zabawna książka, łzy, ciepła herbata, zimna kawa … trach, trach, trach Lecą jedna za drugą jak seria strzałów z karabinu. Milion, miliard, nieskończoność myśli. Tego dnia napędzane były rozprzestrzeniającymi się w jej żyłach procentami. Płynęły lawiną sekunda po sekundzie. Były jeszcze intensywniejsze niż zawsze. Męczyły ją. Chciała od nich odpocząć. Zamknęła oczy. W końcu uwolniła umysł koncentrując się na szumie drzew. Ten błogi stan przerwało dziwne uczucie, że ktoś ją obserwuje. Co za typ pomyślała o nachalnym koledze, który jak sądziła schował się w krzakach. Jeszcze sobie Casanova ubzdurał, że go nie widzę. Na co on liczy Zresztą tyle, wypił, że nawet by mu się gladiator z bokserek nie wynurzył.

Nagle usłyszała trzask gałęzi i zobaczyła ciemną postać wynurzającą się z mrocznego lasu. Zamarła. Po karku przebiegły jej elektryzujące ciarki. Była przerażona. Postać zbliżała się, a ona była już pewna, że to nie natrętny kolega. W takim razie, kto to mógł być skoro wszyscy są w namiotach? Uciekaj kobieto, to jakiś zboczeniec. Zgwałci cię, a potem poćwiartuje, rozrzucając twoje szczątki po lesie. Myśli błyskawicznie trafiały do centrum dowodzenia mózgu. Chciała biec, uciekać, krzyczeć. Może ktoś by się jednak obudził. Nie mogła. Siedziała sparaliżowana. Serce tłukło się o żebra jak młot pneumatyczny na wysokich obrotach. Ręce kleiły się od potu, a włosy na karku stanęły w szeregu. Nie miała już szansy na ucieczkę. Nieznajomy stanął z nią twarzą w twarz. Krew zatrzymała swój bieg i oblała ją pergaminową bladością. Zachłysnęła się niedowierzaniem zmiksowanym z przesyconym zapachem sosen powietrzem.

– To niemożliwe– głos wydobył się z jej gardła w tym samym momencie, gdy znalazło się w nim serce. Czuła, że ogarnęły ją rozgrzane do czerwoności emocje.

– To ja

– A-a-le ty przecież

– Wróciłem– przerwał jej mężczyzna. Jego głos był niski i lekko zachrypnięty– Myślałaś, że nie można wrócić z piekła?

– Nie. Myślałam tylko, że trafiłeś do nieba–Stała się nagle pewna i zdecydowana.– Źle ci z nią było?

– Nigdy nie było tak dobrze jak z tobą

– Nie bądź taki sentymentalny, bo się wzruszę jak nastolatka– zaśmiała się– Jak mnie tu znalazłeś?

– Nie było łatwo

–Nie było też trudno skoro ci się udało

– Jak zawsze łapiesz mnie za słówka– Usiadł obok niej tak, blisko, że na skórze poczuła łaskoczące ciarki.

–Tylko za to jeszcze cię kiedykolwiek złapię. Nie licz na więcej– dodała złośliwie

–Nie mogę bez ciebie żyć Jasmine– Delikatnie musnął palcem jej usta. Nie zareagowała, choć tak bardzo uwielbiała tą pieszczotę. Mężczyzna nie dawał za wygraną. Przysunął się do niej jeszcze bliżej i objął w pasie. Schylił się nad jej uchem– Tęskniłem za tobą– Podmuch powietrza wywołany szeptem, przyjemnie podrażnił jej zmysły. Odepchnęła go. Wyznanie, wezbrało w niej falę pożądania, ale nie mogła jej ulec. Nie po tym jak zostawił ją dla tej zdziry. To było podłe, zniszczył jej wiarę w miłość. Teraz miałaby mu ot tak wybaczyć? Dlaczego nie? A dlaczego tak? Bo był miłością jej życia, kochankiem ze snów i rycerzem z dużym rumakiem? To wszystko było ponad jej siły. Pulsujące podniecenie powoli zaślepiało  zdrowy rozsądek. Zapach jego perfum sprawiał, że rozpływała się w marzeniach. Chciała wtulić się w jego muskularne ramiona. Całować go i pieścić odkrywając każdy zakątek na mapie jego ciała. Na samą myśl czuła wilgotne, gorące źródło sączące się  spomiędzy pajęczyn koronek. Chciała, aby źródło zamieniło się w wodospad zalewający ją od wewnątrz, oczyszczający jej wątpliwości. Gdy jednak wróciła wspomnieniami do cierpienia, które jej zadał, na wodach jej żądzy pojawiała się zapora strachu, A jeśli on znów odejdzie?

Odwróciła głowę w jego stronę. Zobaczyła zielone jak nefryty oczy. Zapora pękła. Rozsypała się w dalekie sfery umysły i zaszufladkowała w przyjemnym, delikatnym pocałunku.

Najpierw całowali się delikatnie i czule. Potem lubieżnie rozpoczęli rozpustny taniec języków. Ona przejęła inicjatywę. Zaczęła odpinać guziki jego atłasowej koszuli. Dziko błądząc językiem po płatkach jego ucha rozkoszowała się jego bliskością. Wszystko wirowało. On chwycił ją za włosy odchylając  głowę do tyłu. Szaleńczo całował i lizał jedwabiście gładką skórę szyi. Za każdym muśnięciem warg desperacko zaznaczał jak bardzo za nią tęsknił. Kiedy zjechał niżej jęknęła. Najpierw powoli dotykał i pieścił jej nabrzmiałe piersi, a potem przygryzał je i namiętnie ssał.  Pragnęła go tak bardzo, że nie mogła dłużej czekać. Nieprzytomnie sięgnęła do paska jego spodni. Kiedy klamerka odpięła się włożyła rękę za jego bokserki i poczuła rozgrzaną twardość.  Nie tylko ona nie mogła się doczekać, kiedy staną się całością układanki pragnień. Chcieli na chwilę stać się jednym ciałem, złączonym dziką rozkoszą. Jej dotyk momentalnie go zahipnotyzował. Uniósł ją i posadził na drewnianej ławie. Był teraz nieokiełznanym zwierzęciem. Zerwał zębami jej, mokre od podniecenia majtki. Rozchylił delikatnie  nogi i rozpoczął pieszczotę, która niosła za sobą subtelne jęki kochanki. Jej ciało wygięła spazmatyczna rozkosz. Odciągnęła jego głowę spomiędzy  nóg i oplotła go udami. Wszedł w nią powoli potęgując pragnienia. Za każdym jego wibrującym ruchem słychać było ich rwące, nierówne oddechy. Ich mięśnie w napięciu rysowały obraz ekstazy, pasji i tęsknoty. Jasmine zacisnęła jeszcze mocniej nogi na jego biodrach, a on przyspieszył. Szybciej, coraz mocniej i głębiej wbijał się w nią sprawiając, że ekscytowała się każdą sekundą. Wiedział, że tak samo jak on chce już doznać błogiego finału. Jej ręce błądziły szaleńczo po jego wyrzeźbionym torsie.

Jasmine krzyknęła i wbiła mocno paznokcie w plecy kochanka. Chciała mu pokazać jak bardzo jest teraz szczęśliwa. Trafili do raju w tym samym momencie. Po ich ciałach rozlała się przyjemna, ciepła, drażniąca każdą komórkę ciała esencja.

Płomienie ogniska całkiem się dopaliły, a oni leżeli jeszcze długo na stole wtuleni w swe nagie ciała. Milczeli.

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz